“Nie pieniądz, nie sława, nie stroje, zabawa,
a zdrowym być – więcej nic…
A jeszcze do tego mieć kogoś bliskiego
i kochać go z całych sił.
I kochanym być, i lubianym być i mieć wciąż...” „dzieści” lat.
ŚWIADOME ODŻYWIANIE – PRAKTYCZNE GOTOWANIE
“Nie pieniądz, nie sława, nie stroje, zabawa,
a zdrowym być – więcej nic…
A jeszcze do tego mieć kogoś bliskiego
i kochać go z całych sił.
I kochanym być, i lubianym być i mieć wciąż...” „dzieści” lat.
Wartości przytoczone w słowach znanej piosenki, są coraz bardziej aktualne i często przewijają się przez nasze myśli i… nic?
Tworzymy i realizujemy swoje doświadczenia, i siebie. Wszystko w naszych rękach.
Świadome odżywianie, to nieodzowny element naszej codzienności, to podnoszenie częstotliwości własnych i tych, dla których przygotowujemy pożywienie, to ratunek dla wyniszczanych toksyczną cywilizacją ciał.
Dla mnie, świadome odżywianie wiąże się z praktycznym gotowaniem.
W praktycznym gotowaniu nie chodzi ani o to, by gotować byle co, byle szybko. Nie chodzi też o to, by przygotowywać dania wykwintne, pracochłonne, najczęściej kosztowne i stresujące. No i oczywiście praktyczne gotowanie w moim pojmowaniu, to NIE! fast foody.
Bardzo chwalebna jest dbałość o dzieci i młodzież uzewnętrzniana przez różnego rodzaju media. Podczas tegorocznych letnich wakacji głośno było o zagrożeniach ze strony aktywnych i groźnych ideowo ruchów o charakterze religijno - społecznym, starających się wywrzeć wpływ na młodych i łatwowiernych ludzi. Głoszoną intencją tych działań miało być przestrzeganie często zbyt ufnych dzieci i młodych ludzi, przed groźnymi sektami.
głośno było o zagrożeniach ze strony aktywnych i groźnych ideowo ruchów o charakterze religijno - społecznym, starających się wywrzeć wpływ na młodych i łatwowiernych ludzi. Głoszoną intencją tych działań miało być przestrzeganie często zbyt ufnych dzieci i młodych ludzi, przed groźnymi sektami.
Teraz rozpoczął się nowy rok szkolny.
Następne realne zagrożenie dla dzieci i młodzieży, to narkotyki i środki uzależniające; pobudzające, halucynogenne i uspakajające. Organizuje się pogadanki dla rodziców, informuje o poradniach specjalistycznych i punktach informacyjnych organizacji pozarządowych.
Ciekawi mnie jednak dlaczego, przy deklarowaniu tak wielkiego zainteresowania zdrowiem psychicznym młodych ludzi, tak cicho jest na temat szkodliwości powszechnego zjawiska jakim są fast foody.
Wielu zapyta - A co komu szkodzą tak pięknie wyglądające, zachęcająco pachnące i dobrze smakujące (dzięki kompozycji dodatków smakowych) fast foody?! (Dotarło do mnie znaczne poruszenie czytelników wywołane treściami o grillowaniu, zamieszczonymi w poprzedniej edycji “Świadomego odżywiania” i dobrze, bo takie może pozostać w pamięci).
Teraz krótko o Fast foodach.
Fundacje Zdrowia Psychicznego i badania naukowe przeprowadzane przez naukowców wykazują związek między zespołem zaburzeń uwagi, depresji i schizofrenią a jedzeniem fast foodów. Okazuje się, że to, co zawiera się w tym pożywieniu oddziałuje bezpośrednio na strukturę i funkcje mózgu. Gdy do tego uwzględnić, że brak jest podstawowych tłuszczów, witamin, minerałów i aminokwasów w pożywieniu, to bez wątpliwości możemy powiedzieć, że na co dzień mamy do czynienia z cudem, że nasze organizmy j e s z c z e jakoś to przetrzymują!
Problem jest poważniejszy i bardziej złożony niż go tutaj przedstawiam. Teraz go tylko sygnalizuję.
Dziś nie jest już tajemnicą, że niewłaściw dieta jest przyczyną złego zdrowia fizycznego i problemów zachowawczych oraz zmiany nastrojów żywych organizmów. Może czas wziąć pod rozwagę, że zdrowie psychiczne i fizyczne uzależnione jest od tego, co i jak jemy.
Radykalna zmiana diety wpływa na poprawę zdrowia, kondycji psychicznej i wzrost witalności.
Zdajmy sobie sprawę z tego, że najbardziej popularnym jedzeniem młodych ludzi oraz tych stale w “pogoni za nie wiadomo czym”, są różnego rodzaju przekąski np. hot dogi, czy zapiekanki podgrzewane w kuchenkach mikrofalowych, dania na wynos, chipsy z chemicznymi dodatkami smakowymi i zapachowymi, batoniki czekoladowe i litry coli. Przy takim menu, aż “strach” zapytać: Na jak długo wystarczy naturalnej odporności organizmu?
Organizmowi potrzebne są:
warzywa, szczególnie zielone; nasiona i orzechy; owoce; produkty pełnoziarniste; zarodki zbóz; jaja ( wesołych kur, znoszone w warunkach naturalnych); dla tych co potrzebują mięsa - ryby hodowlane lub żyjące na wolności.
Do wyeliminowania z diety zaleca się przede wszystkim: ogólnie - żywność produkcyjnie przetworzoną; modyfikowaną genetycznie, przygotowywaną i podgrzewaną w kuchenkach mikrofalowych, jedzenie potraw smażonych w głębokim tłuszczu; picie alkoholu; spożywanie cukru; herbaty i kawy oraz nienaturalnych dodatków do żywności.
Napisała do nas czytelniczka:
Od pewnego czasu interesuje sie rozwojem duchowym, w związku z tym przeszłam na wegetarianizm i wiem, że Państwo także są wegetarianami. Do tej pory jem mięso ryb, choć mam z tym wiele wątpliwości. Kanoniczne Ewangelie mówią o tym, że Jezus rozmnażał ryby dla ludzi, pomagał rybakom - z czego wynika, że nie traktował ich jako “zły" pokarm, który obniża wibracje organizmu człowieka. Pomimo tego ryby to żyjące organizm, które mają prawo do życia. Zastanawia mnie dlaczego zaliczamy je do tzw. pokarmów postnych? - choć w końcu są to zwierzęta. Jest to dla mnie ogromnie ważny problem. który chciałabym rozwiązać. Jestem stałą czytelniczką Państwa wspaniałych książek z serii: Przedświt. W drugiej części pt. “Czakrotransformacja - przebudzenie serca” są zawarte informacje na temat okrutnego zabijania zwierząt i o wegetariazniźmie - co gorąco popieram, dlatego zwracam się z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu tego nurtującego mnie problemu.
Z wyrazami szacunku Beata. M.
Dziękujemy za kontakt.
Przytaczam ten list wskazując na kolejny aspekt świadomego odżywiania.
Najczęściej o biblijnym Chrystusie wiemy tyle, ile zawarte jest w przekazach. Niestety są one zbyt często sprzeczne ze sobą. W V (Piątej) ewangelii podane zostało, że Chrystus nie jadał niczego co ma krew. Ryby ją posiadają.
W moim odbiorze Chrystus w ogóle nie potrzebował jeść, jednak tego nie manifestował. Wiedział, że odżywianie to kwestia indywidualnych potrzeb człowieka uzależnionych od stopnia jego świadomości.
Dziś ryby zalicza się do pokarmów postnych, ponieważ jako najmniej obciążające, preferował je Chrystus. Jednak było to 2000 tys. lat temu. Aktualnie, w związku ze zmianą preferencji żywieniowych kościół katolicki okolicznościowo dopuszcza zjadanie i innych mięsnych potraw. Są tacy, którzy się temu nie dziwią.
W dzisiejszych czasach kwestia: jadać ryby, czy nie, ma jeszcze inne podłoże. Otóż raporty różnych organizacji informują, że ryby z niektórych rejonów Morza Bałtyckiego są skażone związkami chemicznymi produkowanymi przez przemysł. Jak wykazały badania, toksyczne związki znajdujące się w tych wodach mogą wywołać raka, zaburzać pracę mózgu, serca, nerek, układu odpornościowego i rozrodczego. Właśnie dlatego w 1995 roku Szwedzki Urząd ds. Żywności zalecił, aby kobiety w ciąży całkowicie wyeliminowały ze swojej diety bałtyckie śledzie i łososie.
Także nasz Morski Instytut Rybacki stwierdził, że w 10 proc. przebadanych próbek pochodzących z ryb złowionych w polskiej strefie połowowej, poziom trujących dioksyn przekraczał unijne normy.
W wodach jest wiele związków niemonitorowanych, dla których poziomy skażenia nie zostały jeszcze określone.
Pani Beata swymi wątpliwościami sama sobie odpowiada na pytanie; Czy jadać zwierzęta, czy nie? Ja dopowiem tylko, że eliminowanie ze swej diety mięsa jakichkolwiek zwierząt, to konsekwencja i kolejny etap świadomego odżywiania i rozwoju . W żadnym razie nie można tego przyśpieszać! Dlaczego? Ponieważ i tak, w najmniej spodziewanym czasie, następuje regres niechcianych preferencji żywieniowych.
Dla wielu chcących zrezygnować ze spożycia mięsa przeszkodą jest informacja o występujących w związku z tym w organizmie, brakach podstawowych aminokwasów i witamin, szczególnie z grupy B, w tym B12.
Istnieje przeświadczenie, że witamina ta występuje jedynie w produktach pochodzenia zwierzęcego, to jest w mięsie, mleku, serach i jajach.
Jako ciekawostkę potraktuję argumentację wielu wegetarian, że miliony hindusów obchodzi się bez mięsa i nie chorują. (Hindusi mają też swoją rzekę Ganges, która właściwościami powoduje zdziwienie, zauroczenie, zaciekawienie, odrazę i bezradność świata nauki). Ale na to znaleziono akurat wytłumaczenie. Otóż uważa się, że w ziarnie hinduskim znajdują się maleńkie żuczki, zawierające witaminę B12 i zabezpieczające minimalne na nią zapotrzebowanie człowieka.
Ciekawe. Widocznie są one na tyle mini, że nie można ich wysublimować w celu przetwórczym i uzyskać z nich samą witaminę B12.
Dla tych wegetarian, którzy bez witaminy B12 czują się zubożali, jest dobra wiadomość - Na naszej planecie, od około dwóch i pół miliarda lat żyją i rozprzestrzeniają się słodkowodne, jednokomórkowe algi, określone nazwą Chlorella pyrenoidosa. Proszę sobie wyobrazić, że miniony czas, w którym nastąpiły zmiany klimatyczne, katastrofy i globalne zanieczyszczenia nie był w stanie spowodować wyniszczenia alg. Algi żyją wyłącznie w czystych akwenach a przetrwały do naszych czasów w niezmienionej postaci, dzięki mocnej ścianie komórkowej oraz niezwykle skutecznym mechanizmom naprawczym DNA.
Chlorella posiada w swym składzie zdumiewającą ilości składników odżywczych, takich jak aminokwasy, witaminy i minerały. W tym witaminę B12 w ilości większej niż zalecana wątroba wieprzowa, czy wołowa. Posiada także 50 razy więcej chlorofilu niż bogata w ten składnik lucerna.
(Chlorellę można nabyć w naszym sklepie wysyłkowym – zapraszamy). http://daryzycia.nazwa.pl/zdrowia-mlodosci-supleme-preparaty-witaminowe-witalnosc-c-98_37.html
Dla wegetarian, którzy nie dopuszczają do siebie informacji, że w ich diecie mogą występować braki szkodzące organizmowi i rozwojowi jest informacja – lepiej nie lekceważyć potrzeb ciała i uzupełniać dietę odpowiednimi suplementami.
Dla tych wegetarian, którzy w ogóle nie dopuszczają, że przy świadomym odżywianiu, konsekwentnym oczyszczaniu ciała, myśli i emocji - może brakować potrzebnych organizmowi składników jest także wiadomość. Stwierdzono, że organizmy niektórych “zagorzałych wegetarian” wraz z upływem lat wypracowują zdolność przyswajania kobalaminy (nazwa wit. B12) z mikroflory jelita cienkiego, z którego dostaje się ona do krwi.
Nasze organizmy z natury organizują sobie tyle witaminy B12 i innych, ile potrzebują. Niestety, z zewnątrz zupełnie nieświadomie, sami niszczymy to, co organizm wewnątrz wytwarza. Np. cukier, wyroby cukiernicze, słodkie napoje, podczas procesu trawienia drenażują z niego wszelkie witaminy i minerały niezbędne do harmonijnego funkcjonowania.
Dlaczego witamina B12 jest tak ważna?
Ponieważ jej niedostatek prowadzi do rozstroju nerwowego. A jak z tym u nas jest, to każdy wie!
Do tego depresje, zmęczenie. Więcej nie podaję – po co się niepotrzebnie programować. Każda witamina i minerał odpowiada za harmonię przemian i procesów odbywających się wewnątrz ciała. Bez szczegółowej ich znajomości można się obyć!
Zaleca się, by osoby starsze i jeszcze starsze (określenie – podeszły wiek jest dla mnie programującym, dlatego odradzam jego stosowanie) przyjmowały zwiększoną dawkę witaminy B12. (przedawkować się jej nie da – nieprzyswojona wydalana jest z organizmu. Zresztą jak dotąd, w przypadku przedawkowania, nie rozpoznano żadnych skutków ubocznych.)
Biorąc pod uwagę, konsekwentne wyniszczanie organizmów – naturalne jest, że starsze osoby potrzebują większego wsparcia.
Pokarmy zawierające w swym składzie znaczne ilości witaminy B12 to: wątroba, ryby, jajka (żółtka), mięso.
Jeśli chodzi o rośliny: na pierwszym miejscu znajdują się opisywane wyżej algi - Chlorella, hinduskie zboże zintegrowane z żuczkami oraz kwaszona kapusta. Ta ostatnia jest rzadko jadana przez osoby spokojne, wyciszone, bez złości. I takie właśnie osoby mają śladowe zapotrzebowanie na tą witaminę.
Chcę zwrócić Państwa uwagę na produkty występujące właśnie w okresie, w którym się znajdujemy. Chodzi o świeże arbuzy, melony, winogrona, cytryny, kokos, dynie, brukselkę, brokuły, kapustę, ogórki, sałatę, kalafior, pomidory, soczewicę, grzyby i jajka. Można z tych produktów wykonać wspaniałe, proste, smaczne i pożywne potrawy. Na przykład: soczewicę można przygotować z grzybami i do tego arbuz. Do soczewicy można dodać także sos ogórkowy z gorczycą i jajka, a do tego sałatę z sosem cytrynowym. Można przygotować kapustę z ogórkami, z pomidorami i grzybami. Dobrym zestawieniem jest także gotowane: kalafior, brokuły, brukselka plus sałatka z pomidorów. Można do tego podać jajka, ale dla mnie to byłoby już za dużo.
Oczywiście pamiętamy, że do wszystkiego można podać cebulę i marchew oraz mieszanki ziołowo przyprawowe z DARÓW NATURY.
| Statystyki wiadomości |
| Przeglądane:611 |
| Komentarze: 0 |
|