|
| Nowości |
 |
|
|
|
|
|
| Recenzje |
 |
 |
| Obecnie nie ma recenzji o produktach |
 |
|
|
|
| Wiadomości i informacje |
|
 |
WIELKI przemysł smakowo – zapachowy okryty jest Wielką tajemnicą. Zapoznając się z relacjami naocznych świadków i z „przecieków” od osób, które znają „taką fabrykę cudów”, odechciewa się brać do ust większość gotowych, ładnie wyglądających i zachęcająco pachnących produktów spożywczych. Przypuszczam, że to jest podstawową przyczyną, dla której „producenci żywności” nie chcą ujawnić receptur składników smakowych i zapachowych dodawanych do swych produktów. Tym sposobem powoduje się, że konsument płaci również za wrażenie, że kupowany „przysmak” pochodzi z jego własnej kuchni.
Na koniec kilka przepisów na koktajle i lekkie potrawy
Witam Państwa serdecznie w ten letni czas. Mamy teraz tak wielkie możliwości wyboru składników do przygotowywania potraw, że kojarzy mi się to z obrazem szalonego z radości królika, ucztującego w ogrodzie zaprzyjaźnionego człowieka – „Tam nadgryzie, tu dzióbnie, jeszcze gdzie indziej skosztuje i niby nic nie je a brzuszek pęcznieje”.
Okres letni to jednak także okoliczność do częstszego niż zwykle korzystania z usług innych kuchni, niż własna. Wyjeżdżamy na wakacje, gościmy się wzajemnie i mamy wiele dodatkowych okazji do „skubnięcia małego co nieco”.
I niby to nic takiego, ale lepiej jest dla naszych brzuszków, by dbać o nie w każdych warunkach.
Chciałoby się, by nasze letnie „Świadome odżywianie” było lekkie, beztroskie i bezpieczne, bo lepiej jest zapobiegać niż do lekarzy biegać?
W czasie letnich wypraw i wizyt np. po różnych miejscach preferowanych przez biura podróży, często dajemy się skusić na „torebeczkę frytek” lub inne „fast foody”.
Nie chcemy wtedy wiedzieć, że za „taką” smacznie i niewinnie wyglądającą żywnością kryje się nieprawdopodobnie zaawansowana nauka, technologia, oraz marketing adresowany zarówno do nas dorosłych, jak i do dzieci.
WIELKI przemysł smakowo – zapachowy okryty jest Wielką tajemnicą. Zapoznając się z relacjami naocznych świadków i z „przecieków” od osób, które znają „taką fabrykę cudów”, odechciewa się brać do ust większość gotowych, ładnie wyglądających i zachęcająco pachnących produktów spożywczych. Przypuszczam, że to jest podstawową przyczyną, dla której „producenci żywności” nie chcą ujawnić receptur składników smakowych i zapachowych dodawanych do swych produktów. Tym sposobem powoduje się, że konsument płaci również za wrażenie, że kupowany „przysmak” pochodzi z jego własnej kuchni.
W rzeczywistości jednak nabywamy kolejną, krótkotrwałą aczkolwiek miłą ułudę, której faktycznym kosztem jest sukcesywna utrata zdrowia.
Proszę Państwa, trzeba zawsze pamiętać, że to co jemy ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne a do tego jeszcze warunkuje nasze zachowania.
Darujmy sobie w tym czasie wyszczególniania, jakie szkodliwe związki chemiczne wchodzą w skład „preparowanych” dla nas fast foodów i jakie one mogą powodować choroby czyniąc nas kolejnymi „chętnymi” do korzystania z usług służby zdrowia. A wystarczy, żeby powstrzymywać się przed jedzeniem tego rodzaju „rarytasów”. Szczególnie zwracam uwagę na frytki, chipsy oraz (i tu przechodzę do napoi, których w letnie dni wypijamy znacznie więcej niż zazwyczaj) Coca Coli, Pepsi coli, czy Fanty i innych zawierających sztuczne słodziki typu aspartam.
No dobrze a co w zamian?
Przede wszystkim najlepiej jest przestać jeść „z nudów”. Wskazane jest, by posiłki jadać regularnie, wtedy nie nachodzi chęć zjadania coś „pomiędzy”. Gdy jesteśmy najedzeni, łatwiej jest oprzeć się pokusie.
Dobrze jest, sprawdzić przed wyjazdem np. na wakacje sprawdzimy, czy serwowana tam kuchnia odpowiada naszym potrzebom.
Jeśli chodzi o napoje, to od wieków najlepiej sprawdza się czysta, źródlana woda. Z czasem zaczęliśmy (może z nudów, może z premedytacją) dodawać do niej różne składniki i komponenty. W ten sposób oprócz różnych smacznych kompotów mamy także napoje typu Coca cola.
Są też inne mniej szkodzące zdrowiu lub wręcz je wspomagające napoje. Do nich zaliczam kwas chlebowy. Dziś jest on jeszcze mało popularny, ale spodziewam się, że prędko to się zmieni.
Kwas chlebowy robili moi dziadkowie. Recepturę na ten bezalkoholowy, otrzymywany drogą naturalnych procesów fermentacyjnych napój, poznał gdzieś mój dziadek podczas swych wojennych tułaczek. Moi rodzice jednak tego od dziadka nie przejęli i sami robili dla siebie do picia ciemne, bezalkoholowe piwo. A ja… no cóż… różne napoje robiłem i testowałem na sobie. Teraz w odniesieniu do tych wszystkich, które szkodzą zdrowiu, polecam właśnie alternatywny - kwas chlebowy. Wspaniale gasi on pragnienie, likwiduje uczucie zmęczenia, zasila organizm w witaminy grupy B, C i na pewno jeszcze inne (choć składu laboratoryjnie nie miałem potrzeby przeprowadzać), działa antyoksydacyjne (ma dużo cynku i selenu). Do tego wspomaga procesy trawienne, jest świetnym neutralizatorem przy nadkwasocie i wzdęciach.
• A teraz przedstawiam jeden z praktycznych przepisów na wykonanie
KWASU CHLEBOWEGO
Składniki:
10 l wody niegazowanej,
1 kg żytniego chleba,
25 g drożdży,
250 g miodu wielokwiatowego,
50 g rodzynek,
20 g mięty wymieszanej z melisą
20 ml koncentratu Efektywnych Mikroorganizmów – zasilają fermentację zamieniając składniki fermentu w wspomagające i życiodajne substancje.
Wykonanie
Chleb pokrojony na kawałki dokładnie suszę. Wysuszony wrzucam do zagotowanej uprzednio i gotującej się wody i odstawiam w przykrytym gazą naczyniu na 12 godzin. Następnego dnia zlewam przez gazę do czystego naczynia. Teraz przygotowuję drożdże: z odcedzonego wywaru biorę 1 i ½ szklanki płynu, dodaję rozdrobnione drożdże oraz 1/3 ilości przygotowanego miodu i odstawiam w ciepłe miejsce do czasu, aż drożdże zaczną pracować. Gdy już są dostatecznie spienione, przekładam je do naczynia z wywarem chlebowym, dodaję garść rodzynek i zioła, roztwór EM – ów i wszystko razem trzymam do następnego dnia. (czasem, gdy przygotowuję kwas rano i jest bardzo ciepło, to zlewam go do butelek już wieczorem.)
Tak przygotowany kwas chlebowy rozlewam do butelek (do 2/3 ich wysokości) do każdej dodaję po 6 szt. rodzynek, zamykam i odstawiam na 3 dni do ciemnego miejsca. Po tym czasie kwas jest gotowy. Teraz rozlewam go do mniejszych butelek uważając, by nie wytrącać osadu, szczelnie zamykam i odstawiam do chłodnego miejsca.
…Mi też się wydawało na początku, że to jest dużo pracy, ale w praktyce okazało się, że wcale nie. To samo praktycznie towarzyszyło mi, gdy przygotowywałem się pierwszy raz do pieczenia chleba. Teraz to wszystko jest „raz, dwa” a wypiekany przeze mnie chleb bardzo dobrze nadaje się także do wyrobu kwasu. Polecam.
Inne proponowane napoje na ciepłe lato.
• WODA NIEGAZOWANA Z CYTRYNĄ
Składniki:
2 litry wody
1 cytryna
kilka listków świeżej mięty, ewentualnie kostki lodu.
Wykonanie jest niezwykle proste:
Wodę wlewam do dzbanka, wciskam zawartość cytryny (można dodać je dobrze umyte i pokrojone w plasterki). Dodaję listki mięty i odstawiamy do schłodzenia w lodówce.
• NAPÓJ MIETOWY Z CYTRYNĄ
Składniki:
Kilka liści świeżej mięty,
1 l wody niegazowanej
1 cytryna
miód
Wykonanie:
Miętę zalewam gorącą (ale nie wrzącą) wodą i odstawiam na 3 minuty, by uzyskać słaby napar mięty. Następnie usuwam liście mięty i czekam aż napar ostygnie. Do letniego wkładam 2 łyżeczki miodu i wciskam zawartość jednej cytryny.
Teraz wystarczy dobrze wymieszać i odstawić do schłodzenia w lodówce.
• Bardzo smaczne jest także KAKAO na zimno.
Składniki:
- 2 łyżeczki kakao
- ½ l wody
szczypta chili
Wykonanie:
Kakao z szczyptą chili zalewam gorącą, ale nie wrzącą wodą, dokładnie mieszam i odstawiam by wystygło. Do jeszcze letniego dodaję łyżeczkę miodu, (ale nie zawsze).
Lubię je pić schłodzone, ale bez przesady.
• KOKTAJL Z POMIDORÓW I JABŁKA
Składniki:
ok. 10 świeżych, surowych pomidorów
1 jabłko
sok z ½ cytryny
250 ml wody niegazowanej
kilka gałązek zielonej piertuszki
mały ząbek świeżego czosnku (lecz niekoniecznie)
2 łyżeczki miodu
sól i pieprz do smaku
Wykonanie także proste:
Pomidory sparzam wrzątkiem, studzę zimną wodą i bez problemu zdejmuję skórkę. Jabłko do koktajlu obieram ze skórki i wydrążam gniazdo nasienne.
Teraz pomidory i jabłko wystarczy pokroić i zmiksować wraz z pozostałymi składnikami i szklanką zimnej wody.
Zmiksowany odstawiam do schłodzenia w lodówce.
SMACZEGO
Proponowane wyżej napoje mogą być nie tylko przedmiotem zaspokojenia naszego pragnienia, ale i przyjemnym elementem spędzanego w miłym towarzystwie czasu.
Jeśli chodzi o to czym zaspokoić głód… to jak mówiłem na początku. Teraz jest takie bogactwo świeżych warzyw i owoców, że cokolwiek weźmiemy i jakkolwiek zestawimy, wszystko powinno być smaczne i pożywne. Jeśli oczywiście nie zasypiemy naszych dań chemicznymi przyprawami lub nie spalimy ich w oleju lub na grillu.
Mamy przecież do dyspozycji, z tych najbardziej popularnych i rodzimych upraw, choćby; kapustę, kalafior, kalarepę, kabaczki, cukinie, ogórki, cebulę, czosnek, wczesną marchew, młode ziemniaki, warzywa strączkowe, sałatę, zielona piertuszke, koperek. Do tego mąki razowe z ubiegłorocznych zbiorów (takie „leżakowane” są najzdrowsze), oleje tłoczone na zimno, ewentualnie jaja drobiowe, sól, pieprz i inne naturalne przyprawy oraz zioła i … zupełnie wystarczy. Oczywiście do tego wszystkiego potrzebujemy jeszcze odpowiednie ilości zdrowej, czystej wody. Z tego można zrobić łatwo wszystko co nam na myśl przyjdzie dowolnie zestawiając i proporcjując produkty.
Wczoraj przyszedł mi do głowy i przygotowałem taki zestaw;
Składniki:
Mała główką kapusty, dwie duże cebule, kilka pomidorów, cukinia, ziemniaki, zielona pietruszka, koperek, olej rzepakowy tradycyjny i olej rzepakowy tłoczony na zimno.
Wykonanie:
Obrałem kilka ziemniaków i ułożyłem na dnie garnka. Kapustę pokroiłem i ułożyłem na ziemniakach. Młoda cukinię obrałem, pokroiłem w kostę i ułożyłem na kapuście. Umytą zieloną pietruszkę poszatkowałem i posypałem cukinię. Pomidory obrałem ze skórki, pokroiłem i ułożyłem na cukini. Cebulę obrałem, pokroiłem w kosteczkę i ułożyłem na pomidorach. Wszystko posypałem solą i zalałem taką ilością wrzącej wody, by wierzchnia część przygotowanych składników potrawy była nad powierzchnią wody. Po chwili gotowania wszystko wymienia się sokami i siada, zakrywając się lustrem wywaru, teraz dolałem odrobinę oleju rzepakowego.
Po kilkunastu minutach gotowania na małym ogniu, gdy kapusta była już dostatecznie miękka - potrawę podałem do stołu.
Wyłożyłem łyżką cedzakową wszystko na talerze, z tym jednak, że ziemniaki odłożyłem osobno. Te zjadłem skrapiając je olejem rzepakowym tłoczonym na zimno.
Na wierzch posypałem dania zielonym koperkiem i gotowe.
A co z pozostałym wywarem warzywnym?
Miałem akurat „pod ręką” gotowy zakwas na chleb, więc z niego skorzystałem wlewając jedną nabierkę zakwasu do wrzącego wywaru i dołączyłem jako pitny dodatek do gotowej już potrawy.
Wszystko razem smakowało wyśmienicie.
LETNIA SAŁATKA Z CIECIORKI.
Składniki:
40 dkg ugotowanej cieciorki
2-3 pomidory
1 młoda czerwona cebula
1 zielona ostra papryczka
cytryna
zioła wg uznania
sól i pieprz
Wykonanie.
Cieciorkę zalewam letnią wodą i moczę przez noc. Następnego dnia gotuję tak długo, aż jest miękka. Gdy już jest gotowa, odlewam resztę wywaru od gotowania i odstawiam do wystudzenia. W tym czasie, przygotowuję pomidory i cebulę. Obieram je i kroję. Pomidory dość grubo, cebule na drobno.
Łączę z cieciorką, dodaję przyprawy, posiekane zioła, papryczkę (można zamiast papryki dodać malutki ząbek czosnku, albo w ogóle zrezygnować z tego dodatku). Wszystko polewam sokiem z cytryny, jeszcze raz trochę przemieszam i odstawiam do wychłodzenia w lodówce.
SAŁATKA ZE ŚWIEŻEJ FASOLKI SZPARAGOWEJ
Składniki:
40 dkg fasolki szparagowej (zielona, żółta lub łącznie)
• mały kalafior
• mała młoda cukinia
• kilka liści od selera lub zielonej pietruszki
• 2 małe lub 1 duża czerwona cebula
• 4 jajka na twardo
• 4 pomidory
• świeże zioła według uznania
• sól i ew. pieprz do smaku
Wykonanie:
Fasolkę i połowę kalafiora gotuję w lekko osolonej wodzie do miękkości (uważam, aby nie rozgotować). Gdy jest dostatecznie miękka odlewam wodę i studzę.
Cebulę, pomidory, cukinię obieram i kroję w kostkę. Pozostałą część kalafiora dokładnie rozdzielam na drobne części.
Jajka gotuję na twardo i ostudzone, obrane z skorupki kroję na średniej wielkości kawałki. Ugotowaną fasolkę kroje na ok. 2 cm długości odcinki, kalafior drobnię.
Teraz wszystko razem łączę dodając zioła i przyprawy.
Potrawa jest równie kolorowa, co smaczna i pożywna.
Życzę Państwu dużo wypoczynku, wesołości i naturalnych, miłych zdrowiu doznań smakowych.
Jędrzej Soporowski
| Statystyki wiadomości |
| Przeglądane:1286 |
| Komentarze: 0 |
|
|
 |
|
|
| Koszyk |
 |
 |
| ...jest pusty |
 |
|
|
|
|
|
|
| Promocje |
 |
|
|