Wyszukiwanie  
  
 Japonia USA Niemcy Holandia EM - Szwajcaria Wielka Brytania  Hiszpania    Austria
LivingPlanet
  Nowości więcej

Pro-Biotyk (em15) - 10 litrów
90,00zł
  Wyszukiwanie
 
Wpisz słowo aby wyszukać produkt.
Wyszukiwanie Zaawansowane
  Informacje
Regulamin
Polityka prywatności
Do pobrania

Wysyłka i Zwroty
Bezpieczeństwo
Korzystanie z Serwisu
Program Lojalnościowy
Administracja sklepem
Katalog produktów
Mapa Strony
Kontakt
  Recenzje więcej
Obecnie nie ma recenzji o produktach
Wiadomości i informacje HEADING_TITLE
JAKA DIETA ?   Data: środa, 30 kwiecień 2008
Skrót:
Jest teraz jeszcze okres w czasie, którego nasze ciała potrzebują szczególnego zabezpieczenia. Chodzi o to, by organizm mógł uruchamiać, gdy tylko będzie potrzeba, „wewnętrznego lekarza” zapewniającego nam zdrowie i długowieczność.

Zachęcam do bycia w stanie wewnętrznego spokoju, ciszy i harmonii. Ten podstawowy składnik diety ułatwia rozpoznanie jaka dieta uzupełniająca jest dla nas najbardziej wskazana.

Na końcu podaję kilka przepisów.

Pełna wiadomość:
Jaka dieta?

Należy „tylko” zdrowo i smacznie się odżywiać, pić dostateczne ilości wody, oddychać możliwie czystym powietrzem, dobrze się wysypiać i dbać o zachowanie ciepłoty ciała. Do tego niezbędne jest, by coraz mniej się stresować, kłócić i złościć a w zamian coraz więcej radować, darzyć miłością i dzielić się nią z innymi oraz..., by zażywać dużej ilości ruchu.
Od wielu pokoleń wiadomym jest, że zdrowie uzależnione jest od stosowanej diety oraz trybu życia. Już Hipokrates twierdził, że „pożywienie zarówno może dać zdrowie jak i zabijać”.
A dziś... ponoć co kraj to obyczaj, jednak wszystko w naszym świecie coraz bardziej się miesza.
My Polacy mamy swoją polską kuchnię i tak, według mnie, mogłoby pozostać.
Praktykując świadome odżywianie możemy ją „troszkę” zweryfikować, usuwając z jej przepisów sukcesywnie, w miarę oczyszczania organizmu kolejne niezdrowe składniki potraw. Na przykład zamiast mięsa do gołąbków czy pierogów można użyć soczewicy lub czerwonego ryżu z ziołowymi przyprawami. Wskazane jest także takie zestawianie składników potraw, by proces trawienia odbywał się bez zakłóceń. I tak, w pierwszej kolejności należałoby unikać dodawania cukrów do białek i skrobi.
Białka, w procesie trawienia rozkładane są na aminokwasy, które w pełni wykorzystywane są przez organizm jako substancje odżywcze i budulcowe. Jednak, gdy mieszamy je (np. mięsa, sery, jaja, ziarna zbóż itd.) z rafinowanym cukrem, następują procesy gnilne, w wyniku których białko rozkłada się na substancje toksyczne.
Natomiast jeśli łączymy skrobię z rafinowanym cukrem, zachodzi wówczas w żołądku fermentacja, w wyniku której produkty te zostają rozłożone na wodę, dwutlenek węgla, kwas octowy i alkohol. Z wyjątkiem wody, wszystkie pozostałe substancje są dla ciała trucizną.
Dla naszych organizmów istotne jest także pochodzenie spożywanych produktów. Powinny pochodzić one z upraw mieszczących się jak najbliżej miejsca zamieszkania konsumenta. Dla nas jest to teren Polski lub krajów środkowoeuropejskich.
Dlatego też składniki dań egzotycznych, obecnie tak chętnie serwowanych, można by, co najwyżej traktować jako ciekawostkę, jako przerywnik w tradycyjnie stosowanym jadłospisie.
Gdy jakaś roślina przyjmie się i rośnie np. w naszych warunkach klimatycznych, to znaczy, że ludziom „tu” zamieszkałym potrzeba jest składników i energii, tej rośliny, jej owoców lub korzeni. Do takich należą w Polsce papryka, czy arbuzy zawierające m. inn. znaczne ilości wit. C i antyoksydantów. Jeśli tu jakiś gatunek roślin nie rośnie, to znak, że można się bez tego obyć.
Przykładem są owoce cytrusowe. Doskonale pamiętam swe dziecięce lata (2-ga połowa lat pięćdziesiątych ub. stulecia), gdy „cytrusy” powszechnie dostępne były tylko w okresie świąt i ... wystarczyło.
Proszę zauważyć, że dziś za cenę doznań smakowych i wątpliwej jakości źródeł witamin, płacimy własnym zdrowiem. Przecież te importowane owoce są tak nafaszerowane chemią, że strach wiedzieć co się dzieje w naszych ciałach po ich spożyciu.
A skoro już o witaminach mowa, to organizm rzeczywiście potrzebuje ich wiele. Znaczną ich ilość tracimy podczas gotowania i w czasie trawienia przy rozkładzie rafinowanego cukru, ale to już temat na kolejne nasze spotkanie.
Z uwagi na okres zimowy zwrócę jeszcze Państwa uwagę na wit. C, która jest szczególnie ważna dla prawidłowego działania układu odpornościowego. Wydaje się nawet, że to ona jest podstawą naszego zdrowia. Jej dostatek chroni przed chorobami serca i nowotworem. W przeszłości, brak tej witaminy w organizmie charakteryzował się szkorbutem.
Brak wit. C, to mniejsza odporność na stres, z kolei w sytuacjach stresowych mamy większe zapotrzebowanie na wit. C.
Osobiście zdaję sobie sprawę z jeszcze jednej zależności związanej z wit. C i naszym zdrowiem. Otóż ... koegzystencja i synegria pożytecznej flory bakteryjnej (Efektywne Mikroorganizmy) bytującej i działającej na naszą rzecz w jelitach organizmu, uzależniona jest od harmonii współistnienia całej istoty jaką jesteśmy.

Określa się, że całość bytującej w nas mikroflory, to „organizm” wielkością zbliżony do ludzkiego mózgu i ważący łącznie ok. 2 kg.

Gdy naszej egzystencji towarzyszy stres i destrukcyjne emocje, to ma to „zabójczy” wpływ na pożyteczną mikroflorę. To z kolei jest powodem, że ta sama flora bakteryjna, tworząca w organizmach ssaków witaminy, minerały, kwasy organiczne, antyutleniacze, rozkłada toksyny i substancje gnijące, u innych ssaków produkuje wit. C, a u ludzi dotychczas tej zdolności nie twierdzono.
Uważam, że przyczyną tego jest oddziaływanie na człowieka nieokreślonych jeszcze, stresopochodnych energii, które blokują produkcję wit. C.
To... może jeszcze trochę o wit. C – powszechnie kojarzy się ona z cytryną, jednak jej zawartość w tym owocu jest stosunkowo mała. O wiele więcej jest jej, kolejno w: owocach dzikiej róży, czarnych pożeczkach, surowej czerwonej papryce, kiełkach (to jest dopiero bogactwo witamin!), ponoć najwięcej wit. C znajduje się w kiełkach brukselki, dalej jest zielona piertuszka, kalafior, zielona papryka, surowe pomidory albo ich przecier, owoc kiwi (bez którego można się obyć), surowe truskawki, zielony groszek, surowa kapusta, dopiero teraz cytryny i pomarańcze. Oczywiście wit. C i inne znajdują się w ogóle w owocach i warzywach, które serdecznie polecam. Tak samo zachęcam do bycia w stanie wewnętrznego spokoju, ciszy i harmonii.
Co najmniej wielu z nas jest zainteresowanych tym, aby jedzenie było smaczne, lekkostrawne i służyło zdrowiu.
Dlatego chętnie zaglądamy w „inne garnki”, chętnie przyjmując wzorce kuchnii greckiej, włoskiej, węgierskiej, rosyjskiej, indyjskiej, chińskiej i innych. Przejmujemy różne filozofie odżywiania od tradycyjnej „wszystkojedzącej” poprzez różne odmiany wegetarianizmu do bretarianizmu, czyli niejedzenia w ogóle.
Szczególne zainteresowanie wzbudza kuchnia wegetariańska,
której cechą charakterystyczna jest nie tylko wyrzeczenia się mięsa, ale także racjonalne odżywianie z uwzględnieniem, w odpowiednich ilościach, wszystkich składników odżywczych.

ODMIANY WEGETERIANIZMU:

- Weganizm – wyklucza wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego, nawet miodu i spożywanie wyłącznie owoców, warzyw i zbóż.
- Laktowegetarianizm – do diety roślinnej włączone jest mleko i jego przetwory
- Laktoowowegetwrianizm – oprócz owoców, warzyw, zbóż, mleka i jego przetworów spożywanie również jaj
- Peskatarianizm – to dieta roślinna, mleko, nabiał, jaja i ryby
- Witarianizm, czyli żywienie sie wyłącznie surowymi warzywami i owocami
- Frutarianizm – jedzenie tylko surowych owoców i orzechów.

Przeciwstawną jej wydaje się być dieta „optymalna” Kwaśniewskiego, której podstawowym składnikiem są tłuszcze oraz białka zwierzęce i śladowe ilości węglowodanów. Zalecana proporcja to 3:1:0,5.
Popularna jest także dieta Diamondów, w której składniki jadłospisu trzeba tak dobrać, aby energia dostarczona organizmowi pochodziła w 60% z węglowodanów, w 30% z białek i tylko w 10% z tłuszczów oraz odżywianie według grupy krwi. W tej ostatniej zwraca się uwagę na takie trawienie pokarmów, w wyniku którego organizm minimalizuje gromadzenie toksyn, zwiększa zasoby energii i uaktywnia funkcje obronne układu odpornościowego. W diecie tej wszystko ma zależeć od doboru odpowiednich produktów w zależności od tego czy mamy grupę krwi 0, A, B, czy AB. Niezwykle popularna wydaje się być dieta wywodząca się z Chin, tzw. „Dieta Pięciu Elementów”. Podobne do niej wskazówki znaleźć można w diecie Ajurwedyjskiej.
Dieta Pięciu Elementów, to cała filozofia godna zarówno uwagi jak i rozwagi, jeśli chodzi o przyjmowanie jej w całości jako „autorytetu”. Na pierwszym miejscu stawia się w niej energetyczne oddziaływanie składników pokarmu na ciało fizyczne i umysłowe. Produkty żywnościowe dzieli się zgodnie z zasadą jin i yang na osłabiające i wzmacniające, czyli dodające lub pochłaniające energię. Przywiązuje się tu jednocześnie dużą uwagę do zachowania równowagi elementów jin i yang, czyli wychładzania lub rozgrzewania narządów organizmu. Według tej diety zawartość tłuszczu, białka, cukrów, witamin i składników mineralnych w pożywieniu jest sprawą drugorzędną.
Na temat każdej z ww. diet napisano wiele książek i podręczników, każda z nich posiada zarówno zwolenników, zagorzałych propagatorów jak i przeciwników.
Wyznacznikiem przyjęcia dla siebie, indywidualnego sposobu odżywiania nie powinny być jednak ani moda, ani przyjęte z zewnątrz wzorce czy przekonania a potrzeby naszego ciała. Dobrze jest przy tym wiedzieć, że przy nieodpowiednim, niszczącym nasze zdrowie sposobie odżywiania, każda zmiana diety może okazać się pomocną. Ostatecznie ono jest wyznacznikiem i potwierdzeniem właściwej nam diety.
Wszystko co robimy potrzebuje udziału świadomości. Praktykując świadome odżywianie mamy szczególnie na uwadze energie wprowadzane z pokarmem do organizmu. Przetworzone na to, co organizm najbardziej potrzebuje, mogą one być dodatkowo wzmocnione lub niszczone energią naszych myśli, emocji, ruchu lub jego braku. W zdrowym ciele zdrowy duch. W zdrowym ciele, w jego naczyniach krwionośnych płynie zdrowa krew a w jego energetycznych kanałach (meridianach) krąży energia życiowa.
Zaburzenia w składzie krwi, zaburzenia jej krążenia oraz niedobór jak i nadmiar energii w meridianach doprowadza z czasem do powstania chorób. Zaburzenia te możemy jednak zneutralizować w naturalny sposób już poprzez wyciszenie napięć i stanów emocjonalnych.
Jak się okazuje one także są składnikiem naszej diety.
Praktycznym wspomaganiem jest wykonywanie prostych ćwiczeń wyrównujących potencjał energetyczny w meridianach np. Rytów Tybetańskich opisanych m.inn. w książce pt. „Źródło wiecznej młodości”. Polecam, osobiście praktykuję je od 11 lat. Pamiętam pierwszą reakcję organizmu, czułem się tak, jakbym „dostał skrzydeł”. Teraz jestem w stanie równowagi.
Alternatywą zalecaną przez wielu lekarzy jest picie kawy. Powszechnie uważa się, że „mała czarna” stawia na nogi. Jest to jednak bardzo złudne odczucie przypływu energii, które zanika w krótkim czasie od jej wypicia a kosztuje wiele. Dlaczego? Otóż kawa stymuluje organizm do wzmożonej aktywności poprzez wydzielanie adrenaliny, co powoduje podniesienie poziomu cukru we krwi, a to z kolei daje naszemu umysłowi i mięśniom energię do działania. I wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie to, że takie stymulowanie za pomocą kawy, czy innych używek, typu herbata, alkohol lub coca cola, przyczynia się do wyczerpania ciała i prowadzi do różnych jego chorób.
Podobnie jest przyprawami mającymi rozgrzać szczególnie zimą, nasze zziębnięte ciała lub zimne dłonie i stopy. Tej uciążliwości doświadczają osoby nawet w młodym wieku.
Najczęściej zaleca się nam w takich przypadkach rozgrzewające napoje lub potrawy z dodatkiem cynamonu, imbiru, goździków, chili, pieprzu Cayenne czy curry. Można i tak, można też dobrze się wygrzać w ciepłym miejscu np. pod kołdrą lub przy piecu. Ale w przypadku stałego uczucia chłodu, zimnych rąk i stóp, to wszystko są działania wyłącznie doraźne. Nie można stale siedzieć przy piecu ani pić napojów z imbirem czy innymi „dogrzewaczami”, gdyż one nie ocieplają a tylko stymulują organizm do nienaturalnego działania i krążenia krwi.
Gdy jest nam zimno, to trzeba rozpoznać przyczynę tego stanu. A powodów tego może być wiele. Od prozaicznego niewłaściwego ubioru, po nieodpowiednią dietę (zatrucia metalami ciężkimi), jednak głównym powodem jest towarzyszący nam często lęk i stres. Lęk i stres ochładzają skórę. Dzieje się tak, ponieważ wegetatywny układ nerwowy powoduje zwężenie naczyń krwionośnych w skórze zawsze wtedy, gdy ma wrażenie, że nadciąga niebezpieczeństwo. Można to zaobserwować u siebie, gdy w stresie, nagle zaczyna nam być zimno zarówno w ręce, jak i nogi. Czasami przechodzi to w drżenie i trzęsienie się ciała z zimna, pomimo przebywania w ciepłym pomieszczeniu.
Tak... codzienności wielu z nas towarzyszą chroniczne stany lękowe i poczucie przeciążenia obowiązkami. Optymiści twierdzą jednak, że na wszystko jest rada! To praktyczne podejście, z którym zgadzam się całkowicie.
Czego więc bez wątpliwości potrzebuje każdy z nas? Wyspokojenia destrukcyjnych emocji, w zamian dużo radości i pogody ducha bez względu na wszystko! To jest podstawą nie tylko zdrowia, ale i wszelkiego powodzenia. Tego zamiast substytutów Państwu i sobie w codziennej diecie życzę.

KOPYTKA ze szpinakiem i marchewką
Składniki:

20 dkg białego koziego sera
½ szklanki mąki żytniej razowej
½ szklanki kaszy mannej
2 żółtka, sól

Przygotowanie kopytek:
Ser przekręcam przez maszynkę, dodaję pozostałe składniki i ugniatam ciasto. Gdy ser jest zbyt suchy dodaję trochę wody. Z ciasta formuję walec o grubości ok. 2,5 cm, który następnie lekko płaszczę i kroję na 2 cm odcinki.
Pokrojony wsypuję do gotującej się, posolonej wody i gotuję do momentu, aż wypłyną na powierzchnię.
Odcedzone wykładam na talerze wraz z szpinakiem i marchewką.

Składniki:
Szpinak mrożony – paczka
Cebula – 3 szt średnie
Czosnek – 1 ząbek lub przyprawa ziołowa z Darów Natury
Mąka gryczana – 1 łyżka lub 2-3 łyżeczki gęstego zakwasu chlebowego
Olej rzepakowy lub z pestek winogron.
Marchew – 4 średnie sztuki
Sól

Przygotowanie szpinaku:
Cebule obieram, kroję w kostkę i duszę na patelni z małą ilością oleju.
Do gotowej cebulki dodaję lekko rozmrożony szpinak i rozmrażam go dalej na ogniu w patelni, trochę odparowuję, dodaję roztarty ząbek czosnku i sól lub sól przyprawową z czosnkiem. Całość posypuję majerankiem (lub inne zioła wg smaku) i dodaję mąkę lub zakwas, by lekko zagęścić. Przygotowuję szpinak na tyle rzadki, by móc nim „polać” kopytka.

Przygotowanie marchwi:
Marchew obieram, kroję w kosteczkę, dodaję obraną i pokrojoną w kostkę cebulę i wszystko gotuję z odrobiną soli w małej ilości wody tak długo, aż marchew jest miękka a woda odparowana.

Życzę SMACZNEGO

Statystyki wiadomości
Przeglądane:1251
Komentarze: 0
Napisz Recenzję PowrótKontynuuj
  Koszyk więcej
...jest pusty
  Porady i artykuły
MIKROORGANIZMY (9)
ROLNICTWO I UPRAWY (8)
SADY, DZIAŁKI, OGRODY
ZWIERZĘTA HODOWLANE (11)
ŚWIAT ZWIERZĄT (1)
HODOWLA RYB (1)
CZYSTE AKWENY I WODA
OCHRONA ŚRODOWISKA
ZDROWIE (8)
ODŻYWIANIE (7)
ODPOWIEDZI NA PYTANIA
ZDROWE BUDOWNICTWO
  Ostatnie artykuły
Zmiana adresu i numeru telefonu
Zapach gleby
Ceramika EM - nowa rewolucyjna technologia
Drób
Robotne mikroby
  Promocje więcej

ProBio (Ema) - 20 litrów
130,00zł
122,00zł



© 2007 Kernel-Panic.PL Wszelkie prawa zastrzeżone.
Powered by osCommerceProfessional